sobota, 1 lutego 2014

Blogerka miesiąca - Paula z bloga Homemade Paula Luczak


 Blogerką miesiąca tym razem jest Paulina, autorka bloga HOMEMADE PAULA LUCZAK

1. Kim jesteś?

Hmm kim jestem? Jestem zwykłą dziewczyną, mamą, żoną, siostrą, córką. Na pewno optymistką. Zdecydowanie tkaninoholiczką :) A i ostrzegam, będzie długi wywód, bo mam tzw. słowotok :)


2. Jak zaczęła się Twoja przygoda z szyciem?
Moja przygoda z szyciem zaczęła się jeszcze w dzieciństwie, choć wówczas nic nie wskazywało na to, że zajmę się tym bardziej poważnie. Dzięki mamie i babci druty, szydełko czy nawet tkactwo, zawsze były u nas w domu częstym gościem. Lata w których przyszło mi dorastać nie obfitowały w kolorowe sklepy, gdzie się po prostu wchodzi i wybiera co się podoba. Jak chciało się być oryginalnym, to trzeba było się wykazać :) a ja chciałam się wyróżniać :) no ale wróćmy do maszyny - pierwszą jaką dostałam to taka czerwona, drewniana, na jedną nitkę, na której z mamą szyłyśmy ubranka dla lalek. Później było długo długo nic... w moim domu rodzinnym mimo wszystko więcej się dziergało, niż szyło, ale marzenia o maszynie ciągle mi towarzyszyły... miałam nawet swój notes z projektami, które koniecznie uszyję jak już dorosnę. A że wychodzę z założenia, że jak się mówi o swoich planach i marzeniach, to jest większa szansa na ich ziszczenie się, to w końcu znalazł się ktoś, kto mnie popchnął o krok dalej w tych marzeniach. Otóż z okazji obrony pracy magisterskiej (nota bene na studiach humanistycznych) mój, jeszcze wówczas, "nieteść" zabrał mnie do sklepu pod pretekstem zaciągnięcia mojej opinii przy wyborze maszyny do szycia. Aż mnie dziwi, że wówczas nie wydało mi się dziwne, że Tata chce sobie kupić maszynę do szycia :) no cóż możecie sobie wyobrazić jaka byłam szczęśliwa, że mogę komuś doradzić w "takiej" kwestii. Pojechaliśmy, wybraliśmy, Tata zapłacił odwraca się do mnie z wielkim kartonem i mówi: "Masz - trzymaj, jest Twoja" :D nie da się opisać, co wtedy czułam. Rozpierającą radość i strach, że kurcze teraz będzie trzeba wziąć się porządnie za to swoje marzenie :) Pierwszą rzeczą jaką uszyłam na Singerze 1120 była przezroczysta spódniczka na podszewce, z krytym zamkiem - jak tak teraz myślę, to porwałam się na dość trudny projekt jak na pierwszy raz, zwłaszcza, ze jak ta Zosia Samosia, szyłam bez niczyjej pomocy, metodą prób i błędów. I uszyłam :) jaka szkoda, że ja już się w nią nie mieszczę hehehe.
Po tym pierwszym sukcesie maszyna poszła troszkę w odstawkę, ze względu na pracę zawodową, która zajmowała mi wówczas dość dużo czasu. Renesans przyszedł w momencie, kiedy zaszłam w ciążę i musiałam dość znacznie zwolnić tempo w pracy. Jestem typem człowieka, który wiecznie coś robi - więc i tym razem nie mogło być inaczej. Odświeżyłam stare gazety o szyciu, zaczęłam szperać w internecie i wpadłam po uszy! Patchwork zachwycił mnie totalnie! Odważyłam się i uszyłam kołderkę patchworkową dla córki, z własnoręcznie robioną lamówką, a później już jakoś poszło :) torebki, kosmetyczki, gdzieś tam zaczęły się pomysły o szyciu czegoś dla Gabi i tak powstawały pierwsze ubranka dla dzieci. Równocześnie rozpoczęła się moja przygoda z blogowaniem, bez którego dziś ciężko mi sobie wyobrazić życie. Dzięki temu, że zaczęłam rozwijać swoje pasje, poznałam niesamowite osoby. A spotkania z ludźmi o podobnych zainteresowaniach stały się nieodłącznym elementem mojego życia (tu niski ukłon dla mojej grupy 5AT). Mam to niesamowite szczęście, że moim największym wsparciem jest mój mąż. Dzięki niemu mam dziś i owerlocka i nową maszynę Janome Horizon MC8900QCP. I również dzięki niemu, od dwóch lat prowadzę firmę o profilu krawieckim. 



3. Angażujesz się także w różne akcje społeczne...

Jestem osobą, która nie lubi próżni. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że spotykam na swojej drodze ludzi którzy mnie inspirują i zarażają pozytywnymi akcjami, takimi chociażby jak ogólnopolska dziś akcja "Uszyj Jasia". Gdy ponad rok temu Natalia mówiła mi o swoich planach nie sądziła, że to się aż tak rozrośnie. A ja wiedziałam, że ona sobie poradzi. Napisałam siostrzany post i moje blogowe koleżanki nie pozostały obojętne na potrzebę i włączyły się w akcję. A potem to już ruszyła lawina ludzi dobrej woli, którzy poświęcali swój czas i nierzadko pieniądze, by pomóc Natalii pokolorować dziecięce sny w szpitalach. Dziś cieszę się, że jakaś moja malutka została dołożona do tej niesamowitej akcji, którą od początku do końca koordynuje Natalia z bloga ekoubranka.blogspot.com. Na mojej drodze również spotkałam Justynę, z "Mam do kogo się przytulić" która robi niesamowicie kolorowe przytulanki dla dzieci. Z kolei dzięki niej mogłam współprowadzić warsztaty szycia maskotek skierowane dla dzieci, które odbyły się podczas ostatniego finału regat The Tall Ships Races w Szczecinie. Niesamowite doświadczenie! I jakże wyczerpujące - takie dzieciaczki w lot łapały o co chodzi i trzeba było się spiąć, by za nimi nadążyć :) Dziękuję Ci Justyno, że dałaś mi taką możliwość :) i bardzo chętnie w przyszłości znów pomogę ci w takich projektach. Oprócz tego można mnie spotkać na Śniadaniach przy Błoniach, gdzie dzięki uprzejmości Jarka z Cafe Rower możemy jako grupa prezentować nasze szyciowe wyroby, i co tu dużo mówić propagować szycie wśród Szczecinian! A przyznać trzeba, że wyłowiliśmy już z dziewczynami kilka duszyczek na takich spotkaniach, które później rozpoczęły przygodę z szyciem. Lubię zarażać ludzi pozytywną energią - uważam, że jeśli się chce to można, i chętnie pomagam non profit osobom, które chcą chociażby spróbować własnych możliwości w szyciu. Kilka razy prowadziłam nawet konsultacje krawieckie z osobami, które wcześniej nie miały do czynienia z szyciem w ogóle, a które dziś są dumnymi posiadaczami własnoręcznie wykonanych rzeczy. Również na moim blogu prowadziłam w ubiegłym roku akcję "Mama mi szyje", która była serią przygotowanych przeze mnie kursów jak samemu zrobić wykrój, i uszyć dla dziecka leggingsy, bluzkę, sukienkę.
Gdzie można mnie jeszcze znaleźć? Myślę, że kolejny Progressteron też może być z moim udziałem, oprócz mojego osobistego bloga ce-la-faccio.blogspot.com udzielam się również w grupie i na blogu Szczecin Szyje. Od niedawna także grupa na fb Patchwork Po Polsku jest miejscem, gdzie chętnie dzielę się swoimi spostrzeżeniami, i gdzie ja sama znajduję masę inspiracji, ucząc się od osób bardziej doświadczonych ode mnie. Bo ja mam naprawdę dużą pokorę i świadomość, że jeszcze długa droga przede mną do pełnego samozadowolenia z mojego szycia. Zawsze coś może być lepiej zrobione prawda? :)

4. Twoje plany na przyszłość?

A jakie mam plany na przyszłość? Na pewno dużo szyć! Chce wreszcie na poważnie ruszyć z projektem Dear Jane, o którym pisałam w ubiegłym roku na blogu SzczecinSzyje. Dziś projekt jest trochę w odstawce, ale ja ciągle o nim myślę  i mam go w pamięci. Oprócz tego biorę udział w Sew Along Sugar Block Club na blogu Amy Gibson, i chcę wreszcie uszyć narzutę na łóżko dla siebie, bo do tej pory co coś uszyję to rozchodzi się po świecie i jak to mówią szewc bez butów chodzi :) W najbliższym czasie również chcę pozarażać polskie dziewczyny szyciem tzw Economy Block, które za oceanem cieszy się dużą popularnością. A i chciałabym nauczyć się porządnie wszywać lamówkę, bo to moja pięta Achillesowa (LRT liczę tu na Ciebie :*) Moim marzeniem jest posiadanie maszyny do pikowania z prawdziwego zdarzenia, ale to marzenie czeka na zmianę lokum, bo co tu ukrywać zajmuje sporo miejsca w mieszkaniu :)Ponadto w maju rozpocznie się u mnie kolejny bardzo duży projekt, nad którym nieustannie intensywnie pracuję. I na pewno jego ogarnięcie zajmie mi większą część doby - ale na razie o tym cicho sza :) trzymajcie kciuki, by wszystko się udało :)



Trzymamy więc kciuki i odwiedzamy Paulę na blogu HOMEMADE PAULA LUCZAK, facebooku oraz flickr.

PS. Jeśli jesteś w grupie SzczecinSzyje i chciał(a)byś zaprezentować swój blog w naszym cyklu, napisz do mnie aleksandra(at)magestudio.eu

26 komentarzy:

  1. dzięki Paula. oczywiście jak będą warsztaty, jesteś pierwsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. i bardzo trzymam kciuki za: majowe wydarzenia, własną narzutę i nowe pomysły ;)

      Usuń
  2. Trzymam mocno kciuki za wszystkie Twoje marzenia i plany :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też trzymam :) Czytając, co mówisz, trudno się do Ciebie nie uśmiechać :) Uwielbiam słuchać ludzi z pasją, a tacy z dużą dawką optymizmu to już prawdziwy rarytas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :D akcja reakcja :D fajnie, że się uśmiechasz :D

      Usuń
  4. I ja Cię wspieram Paulino :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lamóweczkę? Nie ma sprawy :)
    BTW Paulina mogłabyś nam zrobić na blogu SzSz post o Economy Block, taki z linkami do tutoriali i filmików, kawa na ławę o co kaman.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrobię :) ogarnę się i zrobię :D

      Usuń
  6. Życzę powodzenia i trzymam mocno kciuki za wszystkie plany :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No i się wzruszyłam…. Ściskam serdecznie i trzymam kciuki za wszelkie Twe pomysły i działania <3

    OdpowiedzUsuń
  8. O jaaa, ileż mi lżej, że ta lamówka to nie tylko moja (ekhmm)... Bardzo pozytywnie nastrajasz, wiesz? Trzymam zatem kciuki za plany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się :D i dzięki za kciuki!! :*

      Usuń
  9. Wspaniale !!!! Paula życzę Tobie jeszcze więcej cudownych inspiracji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki!! :D już zasypiam, ale jeszcze oglądam kolejne tutoriale patchworkowe i zastanawiam się jakby tu dobę sprytnie wydłużyć :D

      Usuń
  10. Trzymam kciuki za Twoje małe i duże plany :-) Myślę że z Twoim pozytywnym myśleniem wszystko musi się udać!

    OdpowiedzUsuń
  11. Łezka mi się w oku zakręciła. Tak na serio, serio, to wszyscy muszą wiedzieć, że ja zanim ogłosiłam Uszyj jasia to blogowałam 2 miesiące... Miałam może ze 100 wejść...:) gdyby nie Paulina to akcja by się tak nie rozrosła! Poza tym, nie pamiętam kto wymyślił nazwę, ale na samym początku nazywała się "atakujemy jaśki" no nic, łezka popłynęła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa ja dopiero teraz doczytałam komentarz :*
      Słońce :*

      Usuń